niedziela, 14 czerwca 2009

Bo kiedyś musi nadejść ten pierwszy raz...

No to na dobry początek, pościk o 4:21. Rozpoczął się Puchar Konfederacji, generalnie nudno i wieje afrykańskimi trąbkami, bo na boisku niewiele ciekawego się działo. Owszem, Hiszpanie pokazali kawałek dobrego futbolu, ale z farmerami z Wellington to i Zahorski by sobie poradził.(bez urazy Tomek...). Torres już przypieczętował sobie tytuł króla strzelców tej imprezy, bo jakoś nie widzę drugiego hat-tricka w jutrzejszych spotkaniach. Ale to dopiero początki, pierwsze śliwki robaczywki, koty za płoty i Peugeoty z Bogoty.

W polskiej lidze anarchia! Nikt nic nie wie... Już Widzew był w Ekstraklasie już witał się z gąską, a tu kolejny rok pierwszoligowej stagnacji. Korona Kielce pomimo walki do ostatniej kolejki o miejsce w barażach też musi obejść się smakiem i kosztować rywalizacji kolejny rok w niższej lidze. A szkoda, bo mogli sobie chłopaki do Sopotu pojechać zamiast męczyć Dolcana Ząbki, czy tam Celulozę Kostrzyń o to, by dostać się do ziemi "ekstraklasowej" obiecanej.

Za to na szczycie tej Ekstraklasy również spore poruszenie. Mamy mistrza Polski, przygotowania do Ligi Mistrzów pełną parą, tylko zawodników brak. Marek Zieńczuk i Marcin Baszczyński wcinają tzatziki gdzieś pod Atenami, Łobodziński z Brożkiem chwilowo kontuzjowani,a Tomasz Dawidowski...No właśnie...Przydałoby się kilka nazwisk, by naprawdę realnie myśleć o Lidze Mistrzów. Dla mnie na pierwszy plan wysuwają się skrzydłowi: Garncarczyk, Lato, Grosicki, Wróbel, czy Pawłowski. Luka po Zieniu jest spora i trzeba ją koniecznie wypełnić. Ponadto, przydałby się jakiś napastnik, by wspólnie z/w zamian za(niepotrzebne skreślić po zamknięciu okienka transferowego) Pawła Brożka gnębić golkiperów przeciwnika. Tutaj na pierwszy plan wysuwa się Dawidek Nowak, tylko, że na jego niekorzyść działają wszystkie te kontuzje, z którymi nieustannie się boryka. Niemniej, można postarać się o kilku ciekawych zawodników jak chociażby Iljan Micanski z Zagłębia, czy Marcin Robak z Widzewa. Przykład Roberta Lewandowskiego pokazuje, że można grać równie efektywnie i efektownie zarówno w I lidze , jak i w Ekstraklasie. Skorża, jak sam otwarcie przyznaje, ma nielada ból głowy, bo z zespołu dobrego na polskie warunki, musi sklecić ekipę, która będzie się biła o piłkarski raj. Wątpię, czy w obliczu wydatków na nowy stadion, Boguś Cupiał zdecyduje się poświęcić spore sumy na sprowadzenie nowych zawodników. Lecz, panie Bogusławie, sukcesy same nie przychodzą. Trzeba na nie zapracować. Piłkarze już to uczynili, teraz kolej na Pana. 

Zmieńmy teraz poziom sportowy o jakieś 600 lat świetlnych. Chciałbym poruszyć sprawę transferu C.Ronaldo do Realu. Skwitować to można jednym, acz krótkim zdaniem: "To musiało w końcu nadejść". Ronaldo już tyle wspominał o swojej miłości do Realu, o szacunku do tego klubu i marzeniu, by w nim występować. Nie udało się 2 lata temu, ani w ubiegłym roku, udało się teraz. Za niemałą sumkę, bo za okrągłe 96 mln euro. Lecz Ronaldo trzeba oddać, co Ronaldowe- nigdy nie postępował zgodnie z zasadą: "Z niewolnika nie ma pracownika". Na boisku dawał z siebie wszystko, strzelał ważne gole i był jedyną osobą, która mogła zejść z boiska w Rzymie z podniesioną głową. Choćby nie wiadomo jak pragnął transferu do Realu, w United zachował się jak przystało na profesjonalistę- wykonał swoje obowiązki bez szemrania. Z żalem w głosie, ale muszę go pożegnać i życzyć powodzenia( ;) ) w Realu. Personalnie miałem do niego mieszane uczucia, bywał zabawny i podobało mi się jego zachowanie, gdy pełen złości i frustracji pokazywał kibicom przeciwnych drużyn, kto jest "Da Man". Na jego twarzy wypisana były wszystkie emocje, które niesie ze sobą piłka nożna - złość, frustracja, nadzieja, radość, smutek, żal i łzy. Tych ostatnich Cristiano nie wstydzil się pokazywać. Dla jednych to oznaka słabości, dla innych oznaka pokory i prawdziwego męstwa. Dla mnie łzy u piłkarza świadczą o jednym, dał z siebie wszystko i nawet to nie pomogło, dlatego teraz płacze, bo wie, że nie mógł zrobić więcej, by przechylić szalę zwycięstwa na stronę swojej drużyny.  Jedyne, co irytowało mnie u Ronaldo to to jego wieczne niezdecydowanie. Raz, że chcę do Realu, ale trudno...Później, że kocham Manchester i Ferguson jest dla mnie ojcem. A na końcu, bez zbędnych sentymentów, stwierdza: "Już tylko testy medyczne". Na boisku był jednak alfą i omegą. Wszystkie akcje przechodziły przez niego i na nim się zazwyczaj kończyły. Ma ten element magii- jednym dotknięciem piłki zmienia losy danego meczu. Przez jednych uwielbiany, przez innych znienawidzony. Jak głosi hasło propagowanej przez Ronaldo reklamy: "Your love makes me strong, your hate makes me unstoppable". I to był cały Ronaldo. Kontrowersyjny, ale poruszający. Przyniósł mi wiele radości przez lata, w których występował z United na piersi. Teraz, dostarczył mi wiele smutku odchodząc do Realu. Żegnaj Ronaldo, byłeś dla mnie ikoną, legendą i bohaterem. Powodzenia w 1/8 finału Ligi Mistrzów, mam nadzieję, że zatęsknisz za tym klubem, trenerem i zawodnikami. Pamiętaj i spójrz w przeszłość, w Realu nie ma miejsca na sentymenty, od razu ława i transfer. Tylko kluby jak United potrafią uszanować swoje legendy i oddać im cześć. Ty świadomie się jej pozbawiłeś.Doświadcz cierni Królewskiej korony i zrozum, co tak naprawdę sie liczy.

I tym smutnym akcentem i jakże osobistym kończę dzisiejszojutrzejszy wpis. Ssija!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz